Dlaczego dziecko mówi „nie lubię”, zanim spróbuje?

IMG_0299_n

Karmienie dziecka bywa trudnym wyzwaniem zwłaszcza w momentach, gdy krzyczy ono: „nie lubię tego!” na sam widok potrawy. Mimo naszego zachęcania i namawiania zaciska buzię i nie chce nawet spróbować. Skąd to się bierze i jak temu zaradzić?

Czy dacie wiarę, że w naszym pięknym kraju, truskawkami kwitnącym są dzieci, które nie lubią pierogów z  truskawkami? Owszem, są.  Jednak najczęściej ta ich niechęć i „nie lubienie” nie wynika z faktu, że to danie im nie smakuje. „Nie lubią” , zanim jeszcze spróbują. Już na sam widok talerza z obiadem krzyczą, że to, co na nim leży jest niedobre.  Nie, to na pewno nie jest dobre! Jakim cudem „to coś” może być jadalne?! – zwykle słysząc tego typu komentarze wściekamy się, bo przecież tyle się starałyśmy, stałyśmy przy tych garach, a tu..ich „nie lubię!” pada jeszcze przed naszym „smacznego”. Koszmar!

Jeśli Twojemu dziecku zdarza się tak mówić, a Ty szukasz winy w sobie, to chcę Cię zapewnić: to nie Twoja wina, że ono  „nie lubi”. Nie mówi tak dlatego, by sprawić Ci przykrość lub dokuczyć w jakikolwiek inny sposób. Po prostu tak podpowiadają mu zmysły.

Świeżo ugotowane pierogi z truskawkami, polane masełkiem błyszczą z daleka i niemal krzyczą: „jesteśmy śliskie!”. Są dzieci, które nie lubią „śliskich” potraw. Kolor tego dania również nie jest zbyt atrakcyjny dla dziecięcego oka. Być może w powietrzu unoszą się jeszcze wymieszane zapachy parującej jeszcze zupy oraz wody, w której gotowały się pierogi plus kawy, którą właśnie sobie zaparzyłaś. Dla nosa Twojego dziecka taki misz-masz może być bardzo silnym bodźcem. Zapachy „bombardują” jego węch właśnie wtedy, gdy patrzy na swój talerz z pierogami i już wie, że coś mu nie pasuje.. Nie potrafi jednak tego precyzyjnie nazwać, więc winowajcą stają się..pierogi!

Skąd jednak mamy widzieć, co naszemu dziecku odpowiada, a co go odrzuca? Nie ma innej rady, jak rozmowa i obserwacja. Przyglądajmy się, co dziecko lubi jeść, a czego konsekwentnie odmawia. Może np. okazać się , że smakują mu tylko produkty suche, takie jak bułki bez masła czy makaron bez sosu (jako alternatywa produktów mokrych i śliskich).  Kiedy dziecko długotrwale nie chce jeść, to zawsze warto spisać swoje obserwacje i skonsultować się z terapeutą SI lub terapeutą karmienia.

Możemy jednak próbować też samodzielnie dotrzeć do naszego buntownika. Dzieci mają bogatą wyobraźnię, która czasem podsuwa im przerażające i irracjonalne obrazy: na talerzu czai się obrzydliwe „coś”, czego nie da się zjeść..  a gdyby tak spróbować odwrócić bieg tego scenariusza? Opowiedzieć dziecku historię, w której danie, które właśnie przed nim stoi staje się przysmakiem, za którym „szaleją tłumy”? Do każdego trafiają inne argumenty i inne opowieści będą skuteczne, jednak zawsze warto próbować. Jeśli raz przekonamy dziecko, że pierogi są czymś wyjątkowym, to jest duża szansa, że pozostaną one dla niego atrakcyjne nawet wtedy, gdy podamy je w oparach pomieszanych zapachów.

Przykład takiej historii – bajki znajdziecie TUTAJ. To bajka, która powstała przypadkiem i jest uwielbiana przez moje dzieci.  Zapraszam! 🙂

Czy Waszym dzieciom również zdarza się mówić „nie lubię” na sam widok jedzenia? Jak sobie z tym radzicie?

facebook

4 Comment

  1. Nasz synek to typ niejadka – i niestety niewiele sposobów jest w stanie na niego faktycznie podziałać. Najlepszy – to poczekać, aż naprawdę porządnie zgłodnieje i sam zacznie domagać się posiłku.

    1. No i super, bo jedzenie temu przecież ma służyć – zaspokojeniu głodu 🙂 Trzymam kciuki za Was! Dziękuję za odwiedziny i pozdrawiam serdecznie.

  2. Mama notuje says: Odpowiedz

    Takie zachowanie może miec przyczynę banalną (bo dziecko nie jest głodne albo woli iść się pobawić) ale też może świadczyć o zaburzeniach integracji sensorycznej lub neofobii żywieniowej. Bardzo dobrze, że o tym napisałaś bo to temat niezbyt często poruszany.

    1. To prawda, aczkolwiek neofobia jest niezwykle rzadkim przypadkiem klinicznym. Niestety ta choroba stała się „modna” w ostatnich latach i często doszukuje się jej u dzieci z zaburzeniami karmienia. W wielu przypadkach mocno na wyrost.

Dodaj komentarz