„Słonecznik w cukiniowych zaroślach”, czyli…ach, długo by pisać!

IMG_0116

Rozpoczynam nowy, nietypowy tydzień konkursowy:) Co będzie się działo? Nie zdradzę za wiele, po prostu zaglądajcie 🙂

 

Dzisiaj zaczynam od konkursu i zarazem akcji kulinarnej o nazwie “Rezydencje dla artystów gotujących”, organizowanej przez Malta Festival i Durszlak.pl. Kiedy dowiedziałam się o tej akcji, od razu wiedziałam, że to coś dla mnie. Lubię mieszać smaki i wymyślać menu na różne okazje, a że nie miałam jeszcze okazji tworzyć menu na festiwal (przyznacie, rzadka to okazja;>), więc natychmiast podniosłam zawadiacko rzuconą kuchenną rękawicę!

Jak przebiega u mnie proces wymyślania menu? Na początku przyrządzam mieszanki smakowe w głowie. Zastanawiam się, jak to by było z takimi, a jak z innymi produktami.. Komponuję według obranej linii kreatywnej 😉 W końcu, kiedy mam już skonkretyzowane danie na myśli, zabieram się do gotowania. Czas, który mogę przeznaczyć na gotowanie jest niezwykle krótki (zależy, ile mi go syn podaruje podczas swojej popołudniowej drzemki), dlatego zanim założę fartuch, muszę dokładnie wiedzieć, czego chcę i jak to przyrządzić.

Lubię prostotę, bo z prostego powstaje zawsze to, co ciekawe 🙂 Grzejąc się w porannym słońcu, obrałam je sobie za motyw przewodni moich dań konkursowych. Sielskie, anielskie, najprostsze z prostych, lecz w nietypowych okolicznościach przyrody 😉

Ja tu gadu-gadu, a tymczasem słońce już zaszło. Do rzeczy zatem: przedstawiam Wam moją propozycję na lunch.
Będzie to słonecznik 🙂 Nie jest to jednak słonecznik z grilla, ani z pieca, ani z rusztu czy z gara.
To będzie “słonecznik” z niespodzianką, odnaleziony gdzieś głęboko, w cukiniowych chaszczach.
Serce słonecznika to polędwiczka wieprzowa, przykryta mozzarellą i prażonymi pestkami słonecznika. Poleguje sobie ono leniwie na płatkach z żółtej fasolki szparagowej. Na pierwszy plan wysuwają się jednak “cukiniowe zarośla”, czyli sałatka z surowej cukinii i kiełków słonecznika.

Ale, ale..jest jeszcze coś w zanadrzu 🙂 To bohater drugiego planu. Właściwie to go wogóle nie widać, ale bez niego “słonecznik” nie byłby tym, czym jest. Chodzi o szczaw. Słynne zielone, kwaśne liście, które jeszcze nie tak dawno stanowiły w naszym kraju narzędzie rozgrywki politycznej. Szczawiu, honorujemy Cię godnie, jako żeś jest nazwan pożywieniem dla głodnych dzieci, a my wszyscy młodzi duchem i codziennie głodni! W “słoneczniku” szczaw zajmuje należne sobie miejsce między polędwiczką a mozzarellą. Dzięki jego obecności mięso nabiera konkretnego smaku, przełamuje nutę smakową wszystkim znaną, zwaną “na jedno kopyto”.

IMG_0106

 

Jak to razem smakuje? Kto nie przetestuje, ten się nie dowie (dla przerażonych podkreślam, że drzewko koperkowe nie stanowi elementu dania ;>). Wygląda skomplikowanie? Ależ proszę Państwa, czy ja nie wspominałam wyżej o prostocie? To jest danie ekspresowe, kilka szybkich ruchów na tarce, ciach-ciach nożem na desce, chwila na patelni, swoje pięć minut ma również wrzątek, a na końcu już tylko piekarnik i.. można degustować. To co? Podwijam rękawy i do dzieła!
 

 
 
“SŁONECZNIK W CUKINIOWYCH ZAROŚLACH”
czyli polędwiczki wieprzowe z nutą szczawiu pod chrupiącą skórką z mozzarelii i pestek słonecznika, podane ze świeżą cukinią, skropioną octem balsamicznym, wraz z kiełkami słonecznika.

(przepis na 4 porcje)

Składniki:

1 średniej wielkości polędwiczka wieprzowa (ok. 400 gr)
1 pęczek świeżych liści szczawiu (ok. 50 gr)
1 kulka sera mozzarella (125 gr)
50 gr łuskanych pestek słonecznika
400 gr żółtej fasolki szparagowej
2 łyżki oliwy do smażenia
1 łyżka masła
sól i pieprz do smaku

1 niewielka cukinia
garść kiełków słonecznika
1 łyżka octu balsamicznego

Wykonanie:
Pestki słonecznika prażymy na suchej patelni przez około 5 minut. Trzeba uważać, żeby się nie przypaliły, dlatego przez cały czas prażenia musimy je mieszać. Uprażone przesypujemy do miseczki i odstawiamy.

Polędwiczkę kroimy na 8 kawałków o grubości około 2 cm. Doprawiamy solą i pieprzem. Na patelni rozgrzewamy olej z łyżką masła. Smażymy polędwiczki z obu stron, po dwie minuty na stronę.

Szczaw dokładnie myjemy, odcinamy od liści twarde łodyżki. Liście blanszujemy w osolonym wrzątku (wkładamy na minutę do gotującej się wody). Po wyjęciu drobno siekamy.

Mozzarellę kroimy na plastry.

Blachę do pieczenia wykładamy papierem. Układamy na niej usmażone polędwiczki, łącząc kawałki w pary tak, aby powstały cztery okrągłe kotleciki. Na każdy nakładamy łyżkę posiekanego szczawiu, następnie plaster mozzarelli (jeśli jeden plaster nie przykrywa całego kotlecika, można dołożyć więcej) i posypujemy prażonym słonecznikiem. Pieczemy w piekarniku nagrzamym do 190 C stopni przez 10 minut.

Kiedy “słoneczniki” się pieką, gotujemy w osolonej wodzie fasolkę szparagową, do miękkości (około 10 minut).

Cukinię dokładnie czyścimy (nie obieramy ze skórki) i ucieramy na tarce typu mandolina (szatkownica) na cieniutkie plasterki. Można też użyć obieraka do ziemniaków i pociąć ją na wstążki, wtedy otrzymamy efektowny “makaron” z cukinii. Plastry cukinii polewamy octem balsamicznym, mieszamy.

Na talerzu układamy fasolkę na kształt “słoneczka” (ok. 100 gram na porcję). Wyjmujemy z pieca “kotlecik” i ukladamy na środku. Poniżej rozkładamy plastry cukinii, na które kładziemy kiełki słonecznika.

Oto wizualizacja etapów tworzenia „słoneczka”:

IMG_0091

 

Na usmażone polędwiczki kładziemy szczaw..

IMG_0092

 

..przykrywamy plastrami mozzarelli..

IMG_0095

 

..a na końcu posypujemy prażonym słonecznikiem:

IMG_0097

 

A tak wygląda poskładane dzieło 🙂

IMG_0098

 

Zapewniam, że warto zatopić ząbki 🙂

 

 

IMG_0116

6 Comment

  1. 2-glowa hybryda :) says: Odpowiedz

    o kurcze, ale fajnie to wyglada :))

    1. Wisznia says: Odpowiedz

      Dzieki, hybrydko:) Wreszcie jakieś danie na obiad, nie? 😉

  2. Świetny pomysł. Doskonale to wygląda i pewnie tak też smakuje! Pozdrawiam 🙂

    1. Wisznia says: Odpowiedz

      Dziękuję, bardzo mi miło :)))

  3. pieknie 🙂 po prostu zachwyca 😀

  4. pieknie podane!

Dodaj komentarz