Na co dzień nie marnujesz czasu. Pewnie wozisz dzieci do szkoły i na zajęcia pozalekcyjne, pracujesz zawodowo, znajdujesz też czas własną aktywność fizyczną – i dobrze! 🙂  Starasz się żonglować czasem najlepiej, jak potrafisz. W tym całym tyglu czasem brakuje Ci czasu na gotowanie w domu. Chcesz gotować częściej? Mnie się udało. 

Jedną z cech charakterystycznych naszych czasów jest fakt, że w domach zanika zwyczaj gotowania. To jedna z przyczyn postępującego problemu otyłości u dzieci:  nie gotujemy, zamawiamy dzieciom fast-foody i inne gotowe dania. „Outsorcingujemy” gotowanie do cateringów, diet pudełkowych, stołówkowych i takich tam..  Gotowanie w domu ma łatkę bardzo czasochłonnej czynności. Obecnie mamy przecież sporo możliwości, żeby jednak ten czas oszczędzić. Dlatego właśnie nie już gotujemy tak regularnie, jak kiedyś.

Był taki czas, co prawa dawno, ale jednak był 😉 Kiedy mało gotowałam. Nie przywiązywałam wagi do tego, czy w domu jest obiad. Gotowanie było dla mnie bardziej spontaniczną rozrywką, niż codziennością. Wszystko się zmieniło, kiedy pojawiły się dzieci. Zrewolucjonizowały wiele obszarów mojego życia, w tym również moje kulinarne nawyki. Zmiana organizacji pracy w kuchni wyszła mi bardzo na plus.

Jeśli Ty także chciałabyś nieco zwiększyć liczbę domowych posiłków, to zerknij na moje patenty.  Odkąd stosuję się do poniższych zasad, zaczęłam regularnie gotować. Nie są to może jakieś odkrywcze rzeczy, ale u mnie podziałały, więc może i Tobie się przydadzą 🙂 Zapewniam Cię, że mieszanie w garach wcale nie musi być długotrwałą i skomplikowaną drogą przez mękę.

1. Planuj posiłki

Rada stara jak świat i niezwykle „odkrywcza”, jednak proste rzeczy są często najskuteczniejsze. Spontaniczne gotowanie jest fajne, ale nie da się tak jechać efektywnie na co dzień, bo niestety grozi to marnotrawstwem jedzenia, pieniędzy i czasu. Jeśli masz problem z planowaniem posiłków na tydzień do przodu, zrób plan na najbliższe trzy dni. Pomocne mogą być tutaj planery posiłków, na których obok konkretnych potraw zaplanujesz też od razu listę zakupów. Ja używam takiego:

Spisujesz już taki plan, ale mimo to nie wychodzi Ci regularne gotowanie? To może trochę przekombinowałaś 😉

2. Unikaj nadmiaru nowych potraw w tygodniowym planie

Chcesz gotować bardzo ambitnie i super zdrowo, dlatego w swój plan posiłków wpisujesz sporo nie sprawdzonych jeszcze zdrowych potraw lub takich, które już znasz, ale jeszcze nie umiesz ich przygotowywać z pamięci. Na codzienne gotowanie nie mamy zwykle dużo czasu, więc na samą myśl o tym, że trzeba wyszukać przepis i zastanowić się nad każdym kolejnym krokiem gotowania, może się człowiekowi zupełnie odechcieć brudzenia garów. Lepiej zjeść coś szybciej, prościej.. i wtedy zwykle wchodzi – cała na biało – pokusa pójścia na niezbyt zdrową łatwiznę 😉

Plan jest jednak po to, by ułatwiać, a nie utrudniać 😉 Na początku nie podchodź więc do jadłospisu zbyt ambitnie: przede wszystkim pamiętaj, żeby znalazły się w nim proste potrawy, które domownicy znają i lubią. Najlepiej, by były to dania z wykorzystaniem warzyw, owoców, nie przesłodzone. Od smażonego lepsze jest pieczone czy gotowane. Na moim blogu znajdziesz całkiem sporo takich inspiracji na proste i szybkie, zdrowe obiady.

W dni, kiedy masz więcej czasu (np. w weekendy) możesz wyszukać kilka nowych przepisów, a następnie je przetestować. Zobacz, ile czasu zajmuje Ci wykonanie tego dania, oceń reakcję domowników – czy było na tyle smaczne, że warto ugotować je ponownie? Jeśli test wypadnie pomyślnie, możesz wpisać to danie do menu najpierw na sobotę czy niedzielę, kiedy się nie spieszysz, a jak okaże się, że wykonanie idzie Ci sprawnie, możesz wpleść je w listę posiłków w „pracujące” dni tygodnia.

3. Gotuj dzień do przodu

Zwykle gotuję wieczorami. Jednak nie robię tego każdego wieczoru, tylko średnio co drugi. Gotuję dzień wcześniej, na następny dzień. Staram się robić tyle jedzenia, by starczyło na dwa dni. Gotując do przodu mam zawsze jakiś zapas, rezerwę i święty spokój od próśb typu: „mamo, zrób coś do jedzenia’. – Zrobiłam, dzieciny drogie, odgrzejcie sobie!

W tygodniowym menu królują więc u mnie potrawy, które można zrobić w dużych ilościach i które szybko się nie psują. Przewiduję też produktowy „recycling” – jeśli wiem, że może zostać mi nadmiar np. ziemniaczanego puree, uwzględniam na następny dzień danie, które zawiera ten składnik, np. kopytka.

Oczywiście, nie zawsze mi się udaje zrealizować ten idealny plan. Czasem zjemy coś szybciej, niż planowałam, dlatego w takich chwilach przydaje się..żelazny zapas w szafce.

4. Ustal swoją listę kuchennych „must have”

W życiu każdej pani domu zdarzają się sytuacje podbramkowe, kiedy nie ma czasu ani pomysłu na to, co zrobić do jedzenia. Coś nam nie wyszło i musimy szybko załatać obiadową dziurę. Wtedy wyjmujemy z szafki czy z lodówki nasz zestaw ratunkowy, z którego zawsze coś upichcimy. U każdej z nas będzie to coś innego, w zależności od upodobań. U mnie są to: makaron, pesto, ziemniaki, mąka, jajka, mleko i płatki owsiane. Mam w zamrażarce też zawsze jakieś owoce, np, truskawki albo wiśnie. Potrafię z tych produktów zrobić wiele kombinacji alpejskich 😉 Zawsze dbam, by nigdy ich nie brakowało w mojej kuchni.

5. Nie wymagaj od siebie cudów

Patrzysz z podziwem, jak w Masterchefie zdolniachy gotują w godzinę takie cuda, że aż można dostać oczopląsu. Oglądasz piękne zdjęcia potraw w gazetach czy na blogach. Gdy podejmujesz próbę wykonania takiego dania, wychodzi kolejny odcinek z serii: „oczekiwania vs rzeczywistość” – miało być tak pięknie, a wyszło jak zwykle. Myślisz sobie: no nie, ja się do tego nie nadaję. Ja nie umiem gotować. Wiesz, co ja o tym myślę? Że powinnaś być dla siebie bardziej wyrozumiała 🙂 Fajnie jest czasem ugotować coś ekstra, jednak podejrzewam, że nikt nie wymaga od Ciebie fikuśnych dań na śniadanie, obiad i kolację.

Każdemu czasem się nie chce. Nie ciśnij się zbyt mocno. Jeśli nie masz weny, zrób.. pomidorówkę! Mało tego: weź poprawkę na to, że są takie dni, kiedy nawet ta pomidorówka ma prawo się przypalić. Po prostu tak już jest i trzeba to zaakceptować. Wiedzą o tym nawet najlepsi szefowie kuchni.

Michael Moran powiedział w jednym z wywiadów:

„Kuchnia to nie matematyka. Musimy pogodzić się z tym, że jednego dnia coś nam wychodzi, a innego mniej. Potrawy są jak dzikie zwierzę, które może być grzeczne dziś, a jutro się wściec.”

Dlaczego warto gotować w domu?

  • Gotowanie to sposób okazywania miłości najbliższym. Troska o ich zdrowie, chęć sprawienia im bezinteresownej przyjemności. Domowe posiłki przy rodzinnym stole tworzą wspomnienia, do których tak chętnie wracamy jako dorośli. Wspólny posiłek przy rodzinnym stole sprzyja rozmowom i bliskości. Nawet jeśli cały dzień biegamy, załatwiamy, jesteśmy w ciągłym niedoczasie, to taki jeden moment, kiedy możemy zebrać się wszyscy razem i przy wspólnym posiłku pogadać i po prostu pobyć razem, jest na wagę złota.
  • Jedzenie domowe jest zdrowsze. Znasz dokładnie listę składników, z których powstała potrawa. Gotowe dania mają w sobie mnóstwo ulepszaczy, poprawiaczy smaku oraz substancji, których nazw nawet nie potrafimy dobrze wymówić i nie mamy wiedzy, jaki mają one  wpływ na nasze zdrowie. Jeśli przykładasz wagę do jakości produktów, które kupujesz, to nawet ta wspomniana pomidorówka będzie bardziej wartościowa dla zdrowia, niż wypasiony zestaw z fast-restauracji, z dowozem pod same drzwi.
  • Jedząc domowe potrawy jesteś bardziej eko. Chociażby dlatego, że nie przykładasz ręki do nadmiernej produkcji śmieci. Gotowym daniom towarzyszą zwykle spore ilości plastiku: opakowania, sztućce jednorazowe..itp.

Jak to gotowanie domowe wygada u Ciebie? Napisz koniecznie, chętnie poznam też Twoje patenty 🙂

Podobało Ci się? Zapraszam po więcej!

Zapisz się do newslettera, a będę Ci przesyłać najciekawsze przepisy i artykuły z bloga Wiszniówka.