Chcę zachować w pamięci każdy moment

Jak wygląda codzienność w rodzinie wielodzietnej? Zapytałam o to Bogusię, mamę czwórki małych dzieci, która odsłoniła przed nami odrobinę swojej codzienności. To kolejna rozmowa w ramach mojego blogowego cyklu: „Domowa Luxszefowa”.

Spotykam się z Bogusią w kawiarni.  Właśnie odwiozła córkę na zajęcia dodatkowe, a chwilę później ma jechać na kolejne, więc to nasze spotkanie jest dla niej szybką pauzą w napiętym planie dnia. Zwykle jej dzień nie wygląda aż tak dynamicznie, aczkolwiek jest wypełniony stałymi punktami.

Wpadła do kawiarni jak studentka na łyk kawy przed wykładem. Kiedy patrzę na młodzieńczą buzię tej drobnej dziewczyny, ciężko mi uwierzyć, że to mama czwórki dzieci.

-Oczywiście, że myślałam, że wszystko jest prostsze! – odpowiada ze śmiechem, kiedy pytam, jak sobie wyobrażała macierzyństwo, zanim została mamą. – byłam przekonana, że  moja wiedza w temacie macierzyństwa jest spora, a tu się okazało, że w praktyce słabiutko to wygląda… Wiedziałam, że będą różne trudne sytuacje, bo już wtedy zawodowo pracowałam z dziećmi.

Najtrudniejszą przeszkodą, której nie da się przewidzieć i odpowiednio na nią przygotować, jest permanentne zmęczenie.

Różnica wieku między dziećmi jest niewielka: najstarszy syn ma 8 lat, potem kolejno córka – 5,5 lat, młodszy syn -4 i najmłodszy – 2 lata. Można więc powiedzieć, że nieprzespane noce towarzyszą Bogusi nieprzerwanie od ośmiu lat. 

Pewnie tak jak większość z nas, młodych mam, próbowałaś ratować się wiedzą z poradników? – podpytuję z szelmowskim uśmiechem na twarzy. – taaak! – Odpowiada od razu Bogusia.

Wszystkie poradniki dla mam częściej mnie dobijają, niż pomagają. Po  lekturze większości z nich miałam poczucie, że jestem nie taka, jak powinnam, jaka chciałabym być dla swoich dzieci. Obecnie patrzę na to nieco inaczej. Ustaliłam priorytety i skupiam się na tym, co jest dla mnie najważniejsze, a staram się nie przejmować tym, co mniej ważne. 

Bogusia

– Co jest na szczycie tego rankingu ważnych rzeczy?

-Mój priorytet to być blisko dzieci. Widzę, że one też lubią być obok mnie. Te chwile, gdy jesteśmy razem cenię sobie najbardziej. Czasem przeszkadza mi, że cały czas kotłują się wokół mnie, ale tak naprawdę to jestem szczęśliwa, że nie zamykają się w swoich pokojach i tam tylko spędzają czas.  Dużo czytamy razem, gramy w gry planszowe i karciane, czasem rysujemy albo gotujemy coś razem.

Robienie czegoś wspólnie z całą gromadką jest trudne, dlatego dodatkowo staram się znajdować czas również dla każdego z osobna.

Co na to mąż? Gdzie jest jego miejsce w tym wszystkim? Wspieracie się wzajemnie?

-Louis jest zadaniowcem i chętnie udziela się w sprawach konkretnych, typu: malowanie, wiercenie, naprawianie. Lubi czytać dzieciom książki, jeździć na rowerze. Czasem udaje nam się wyrwać kilka chwil dla siebie, choć – co tu dużo mówić – przy takiej gromadce jest to spory wyczyn. Siadamy sobie wtedy na kanapie i rozmawiamy, czasem zajadając się lodami, czasem oglądając jakiś film. Raz, dwa razy w roku udaje nam się wyjść do teatru albo na kolację, to są bardzo cenne ważne momenty i dobrze wiemy, że powinno ich być więcej.

Louis jest facetem, na którego na pewno mogę liczyć w bardzo trudnych momentach, na co dzień jednak głównie zajmuje się pracą zawodową.

Zorganizować sobie codzienne życie, w tym kuchnię tak, by w miarę płynnie realizować codzienne potrzeby sześciu osób, to musi być wyczyn! Jak wygląda Twoja codzienność? – pytam.

-To wychodzi naturalnie. Tak naprawdę każdego ranka starsze dzieci jadą wraz z mężem do przedszkola, najstarszy syn idzie sam do szkoły, a ja zostaję z najmłodszym w domu. W tym czasie robimy wspólnie domowe sprawy, takie jak pranie czy gotowanie. Synek pomaga mi wkładać pranie do pralki, w kuchni obieramy razem warzywa: ja kroję, a on wrzuca je do garnka. Widzę, że on bardzo lubi towarzyszyć mi w codzienności, uczy się przez działanie. Z resztą, tak jak wszystkie moje dzieci. – przyznaje Bogusia.

Gdy pytam o ulubiony moment w ciągu dnia, wskazuje na dwa: –  pierwszy to ten, gdy odbieram dzieci z przedszkola, szkoły i mogę kucnąć obok i je przytulić. Tęsknię, gdy ich nie ma.

Dla równowagi, drugi moment jest wtedy, gdy dzieci zasną i w domu robi się tak nienormalnie cicho. Mogę sobie wtedy w spokoju na nich popatrzeć, a potem zająć się swoimi sprawami. To jest mój czas.

-Co robisz, kiedy dzieci marudzą przy jedzeniu? Przecież to odwieczny problem rodziców. Jak sobie z tym radzisz?

-Rzeczywiście każdy lubi coś innego, ale ja zbytnio się tym nie przejmuję, nie gotuję dla każdego z osobna. Z resztą to by było niewykonalne. Gotuję więc jakąś zupę,  podaję, ale nie zmuszam do jedzenia. Dzieci czasem mówią, że nie lubą, ale potem i tak zjadają.

Kiedy tak opowiadasz o tej swojej codzienności, wydaje mi się to wszystko takie proste.. – podsumowuję z niedowierzaniem. Bogusia poważnieje. – Oj, bywają trudne momenty.
Gdybym miała skazać najtrudniejszy, to z pewnością był moment tuż po narodzinach najmłodszego syna. W drugiej dobie miał zaburzenia saturacji i wylądował na oddziale intensywnej terapii, a ja razem z nim. W drugiej dobie po porodzie najczęściej wychodzi się ze szpitala do domu, więc ja byłam gotowa właśnie do powrotu, do czekających na mnie z utęsknieniem dzieci, a tu nagle lekarze mówią mi, że musimy zostać. Burza hormonów szalała we mnie, byłam tam sama z własnymi myślami i świadomością, że trójka dzieci czeka na mnie. Ostatecznie sytuacja się unormowała i po kilku dniach opuściliśmy szpital, ale ogólnie to było dla mnie bardzo trudne przeżycie.

-Na szczęście dzisiaj masz już całkiem zdrową czwórkę tuż obok siebie – uśmiechnęłam się.

-Bardzo lubię moje dzieci i cieszę się nimi. Lubię patrzeć na momenty, gdy są razem. Rano, tuż po pobudce, lubią wejść sobie razem pod koc i tak chwilę sobie razem leżą.  Słucham ich dyskusji, gdy dają sobie dobre rady, wspierają się na swój sposób. To są dla mnie bezcenne momenty, które staram się zachowywać w pamięci.

W JAKI SPOSÓB PLANUJESZ POSIŁKI I ZAKUPY?

Planuję posiłki na 2-3 dni do przodu. Na ogół do sklepu jadę z listą zakupów, która powstaje po troszę w ciągu całego tygodnia. Na zakupy często zabieram jedno lub dwójkę dzieci, ale przed wyjściem informuję, że kupujemy tylko to, co jest na liście. Robiąc zakupy staram się trzymać listy i nie kupować dodatkowych rzeczy, no chyba, że są to trwałe artykuły i akurat jest promocja. Lubię, gdy moje dzieci jedzą warzywa, więc staram się, aby te produkty zawsze znalazły się w moim koszyku w sklepie. W sezonie wiosenno-letnio-jesiennym jeżdżę na targ i tam zaopatruje się w owoce i warzywa.

KIEDY GOTUJESZ?

Gotuję wieczorem. Robię to w ciągu dnia, gdy jestem w domu sama z najmłodszym synem. Zwykle gotuję na dwa-trzy dni do przodu. Ugotowane w ten sposób dania wekuję do słoików albo mrożę.

JAKIE POTRAWY PRZYGOTOWUJESZ NAJCZĘŚCIEJ?

Moje dzieci lubią zupy, więc często je gotuję. Jak większość dzieci, moje oczywiście lubią też makaron z sosem pomidorowym, więc to danie również często przygotowuję. Do tego robię też pulpety, tartaletki.

CO ROBISZ Z RESZTKAMI?

Najczęściej zostają u nas niedojedzone jogurty. Dlatego teraz zanim podam dzieciom jogurty, to staram się przekładać je do miseczek. Nie mamy problemu z suchym chlebem, bo mój mąż bardzo lubi takie śniadanie, gdy moczy sobie w mleku suchy chleb. Jeśli zostaną mi warzywa z rosołu, podsmażam je na patelni, dodaję bułki tartej i zjadam. Bardzo lubię to danie.

TWOJA ULUBIONA POTRAWA TO..?

Moja ulubiona potrawa to zupa pomidorowa z domowymi lanym kluskami mojej babci, jedzona pod gruszą, na drewnianej ławie, podczas wakacji 🙂 Taki smak dzieciństwa… 
Obecnie lubię połączenia kruchego i miękkiego, więc wszelkie quiche np. taka z łosoiem, serem i pomidorami – idealne połączenie 🙂

W cyklu wywiadów „Domowa Luxszefowa” chciałabym Wam przybliżyć sylwetki kobiet, które mimo ogromu zajęć w dniu codziennym w niezwykły sposób ogarniają rzeczywistość wokół siebie. Spotkania z nimi pozwoliły mi spojrzeć na tematy życia codziennego z innej perspektywy. Mam nadzieję, że spotkania te będą dla również Was inspirujące.



Podobało Ci się? Zapraszam po więcej!

Zapisz się do newslettera, a będę Ci przesyłać najciekawsze przepisy i artykuły z bloga Wiszniówka.



Dodaj komentarz