Wiecie, dlaczego warto zrobić choć raz te placki? Bo są przepyszne, to po pierwsze primo. Po drugie primo – mają jedną cudowną cechę – można w nich przemycić to i owo 🙂

Kaszę gryczaną uwielbiam i jem ją w różnych konfiguracjach. Jednak na pierwszym miejscu w moim prywatnym rankingu potraw z kaszy są od lat niezmiennie te właśnie placki. Niesłychanie chrupiące i smaczne, ale też kreatywne.

Robię je zwykle wtedy, kiedy odnajdę w swoim pojemniku na warzywa jakieś zapomniane, smutne sztuki, które w wieku już raczej podeszłym czekają na swoje pięć minut. Czasem dodaję więc do tych placków pora, który ma pomarszczone liście, czasem selera, którego skórka stwardniała już z niecierpliwości. Nie tylko warzywa biorę pod uwagę: bywa, że ląduje w nich też jakaś wędlina! Bo wyrzucać to ja nie chcę, moim mili Państwo. Wszystko, tylko nie to. Ja do marnotrawienia żywności nie chcę ręki przykładać. Dlatego pokochałam warzywa i inne produkty, które są już brzydkie i wydają się być niejadalne. Bo okazuje się, że brzydkie też jest smaczne! Ba, normalnie są przypadki, kiedy brzydkie jest smaczniejsze i bardziej głębokie w doznaniach smakowych, niż to co piękne i wymuskane. Więcej o moim umiłowaniu do brzydoty pisałam TUTAJ.

Placki, które dziś Wam prezentuję, powstały z udziałem marchewek nie pierwszej już świeżości. Zarosły, zmizerniały, zwiotczały..ale w plackach odnalazły się idealnie! Kto nie wierzy, niech sam próbuje! Dorzuć do takich placków jakieś brzydkie warzywko, które być może czeka na to, aż w końcu je dostrzeżesz. Daj mu szansę!

PLACKI Z KASZY GRYCZANEJ

Składniki:

200 g ugotowanej kaszy gryczanej

3 jajka

2 marchewki

około 100 g tartego parmezanu

około 100 g mąki

sól i pieprz

olej do smażenia

Wykonanie:

Wystudzoną i ugotowaną kaszę mieszamy z jajkami, utartą marchewką, startym parmezanem i mąką. Dodajemy sól i pieprz. Mieszamy, by składniki się połączyły w jednolitą masę (jeśli masa będzie za rzadka, można dosypać jeszcze mąki).

Z powstałej masy smażymy placki, wykładając po łyżce na rozgrzaną patelnię.

Podajemy na ciepło. Można je jeść na różne sposoby: same, albo z susówką lub z wybranym sosem.. W zależności od tego, na co akurat masz ochotę lub co masz w lodówce 🙂